|   r.






















Co gramy???
Krakowski spleen
Chmury wiszą nad miastem, ciemno i wstać nie mogę,
Naciągam głębiej kołdrę, znikam, kulę się w sobie.
Powietrze lepkie i gęste, wilgoć osiada na twarzach,
Ptak smętnie siedzi na drzewie, leniwie pióra wygładza.
Poranek przechodzi w południe, bezwzględnie mijają godziny,
Czasem zabrzęczy mucha w sidłach pajęczyny.
A słońce wysoko, wysoko świeci pilotom w oczy.
Ogrzewa niestrudzenie zimne, niebieskie przestrzenie.
Czekam na wiatr co rozgoni ciemne skłębione zasłony,
Wstanę w tedy na raz ze słońcem twarzą w twarz.
Ulice mgłami spowite toną w ślepych kałużach,
Przez okno patrzą znużone, z tęsknotą myślą o burzy.
A słońce wysoko, wysoko świeci pilotom w oczy
Ogrzewa niestrudzenie zimne, niebieskie przestrzenie.
Czekam na wiatr co rozgoni...


Pieprz i sól
Twój pewny krok, każde spojrzenie
Ukrywa coś, znów gubisz się sam
Zabieram Ci ostatnią nadzieję, wiem
Nie powiódł się Twój misterny plan
Skąd w tobie ten gniew, powiedz no skąd w tobie ten chłód
Zaskoczę Cię wiem mówiąc to, że między nami jest już skończone
I mimo, że masz u stóp cały świat to wszyscy widzą
Twój każdy dzień wypełnia ból
Nie łatwo jest tak zapomnieć gdy żal jeszcze nie minął
Bez cukru życie poznasz znów tylko pieprz i sól.


Senny szept
Miasto śpi wciąż pada deszcz, na ulicach senny szept twój dzień,
cichy gość, obiecał coś w tę noc,
Rozpal ogień wokół nas, ogień który kiedyś zgasł w tę noc,
cicho przyjdź, ubrana tylko w blask.
Mam dla ciebie nocy letniej sen, koniec świata mam i jeden dzień,
zawsze gdy zawołasz głośno mnie, do ciebie będę biegł. /x 2
(Tajemnicy której będę strzegł, na samym serca dnie).
Rano kawą budzisz mnie, otulona jeszcze w sen,
mój dzień, cichy gość, dziękuję za tę noc,
jednym słowem zamknę dziś, każdy dzień i każdy świt,
więc wstań, cicho przyjdź, ubrana w słońca blask.
Mam dla ciebie ... /x 2
Dziś, już wiem, będziemy blisko tak,
nawet jeśli istnieje gdzieś, lepszy świat.
Nocą gdy spokojnie obok śpisz, myślę o tym gdzie bym teraz był,
wiem już że bez ciebie nie ma mnie, przy tobie dzisiaj śpię.
Mam dla ciebie ... /x 2


Tak bardzo sie starałem
Kto za tobą w szkole ganiał do piórnika żaby wkładał
Kto? No powiedz kto?
Kto na ławce wyciął serce i podpisał głupiej Elce
Kto? No powiedz kto?
Tak bardzo się starałem
A ty teraz nie chcesz mnie
Dla ciebie tak cierpiałem
Powiedz mi dla czego nie chcesz mnie
pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa
pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa
Kto dla ciebie nosił brodę, spodnie w kwiatki włożył modne
Kto? No powiedz kto
Kto Tuwima wiersz przepisał, jako własne tobie wysłał
Kto? No powiedz kto
Tak bardzo się starałem...
Pa pa pa pa...
Ja dla ciebie byłem gotów kilo wiśni zjeść z pestkami
Ja, tylko ja
Teraz kiedy cię spotykam mówisz mi że się nie znamy
Czy to ładnie tak?

Sa takie dni w tygodniu
Są takie dni tygodniu, gdy nic mi się nie układa
I jak na złość, wypada wszystko z rak.
Zasłaniam wtedy okna, w najdalszym kącie siadam
I sama z sobą chcę do ładu dojść.
Bo są dni, gdy z nieba kapie deszcz,
Nie mówię wtedy nic, telefon milczy też.
Bo są dni, gdy z nieba kapie deszcz,
Zamykam wtedy drzwi, po prostu nie ma mnie.
Są takie dni w tygodniu, gdy Bóg wie, na co czekam
A każdy szelest spędza z oczu sen
Za ścianą nocny program miękko się sączy w ciemność
I niby wiem, i nie wiem, czego chcę.
Bo są dni ... po prostu nie ma mnie.
N.C.
Bo są dni, gdy w ciszy tonie dom
I miejsca sobie w nim nie mogę znaleźć, bo...
Bo są dni, gdy ciągle pada deszcz,
Zamykam w tedy drzwi, po prostu nie ma mnie.



Strach sie bać
Ta demokracja to piękny stan
Bo w niej się każdy czuje jak pan
Bo w niej się każdy czuje jak gość
Póki go hołotą nie nazwie ktoś
A wolność słowa też piękna rzecz
I możesz krzyczeć, co zechcesz lecz
Lecz jest poza tym dobro i zło
Prokurator wytłumaczy ci to
Prokurator wytłumaczy ci to

Ref.
Strach się bać
Normalnie strach się bać
Nie ma jak
Przed demokracją zwiać

Ta demokracja to tęcza barw
Coś dla motyli nigdy dla larw
I deko mały kryje się cierń
W tej palecie dominuje czerń
Wolne wybory chyba to znasz
Co cztery lata do urny gnasz
Aż ze zdziwienia mięknie ci dziób
Wrzucasz kartkę i wybierasz ...
Wrzucasz kartkę i wybierasz ...

Ref.
Strach się bać
Normalnie strach się bać
Nie ma jak
Przed demokracją zwiać /x 2

Prokurator wytłumaczy ci to
Prokurator wytłumaczy ci to

Ref.
Strach się bać
Normalnie strach się bać
Nie ma jak
Przed demokracją zwiać /x 2



Warszawa
Za oknem zimowo zaczyna się dzień
Zaczynam kolejny dzień życia
Wyglądam przez okno, na oczach mam sen
A Grochów się budzi z przepicia
Wypity alkohol uderza w tętnice
Autobus tapla się w śniegu
Przez szybę oglądam betonu stolicę
Już jestem na drugim jej brzegu

Gdy patrzę w twe oczy zmęczone jak moje
To kocham to miasto zmęczone jak ja
Gdzie Hitler i Stalin zrobili, co swoje
Gdzie wiosna spaliną oddycha
Krakowskie Przedmieście zalane jest słońcem
Wirujesz jak obłok, wynurzasz się z bramy
A ja jestem głodny, tak bardzo głodny
Kochanie, nakarmisz mnie snami
Zielony Żoliborz, pieprzony Żoliborz
Rozkwita na drzewach na krzewach
ściekami z rzeki kompletnie pijany
Chcę krzyczeć, chcę ryczeć, chcę śpiewać

Bo Gdy patrzę w twe oczy zmęczone jak moje
To kocham to miasto zmęczone jak ja
Gdzie Hitler i Stalin zrobili, co swoje
Gdzie wiosna spaliną oddycha

Jesienią zawsze zaczyna się szkoła
A w knajpach zaczyna się picie
Jest tłoczno i duszno, olewa nas kelner
I tak skończymy o świcie
Jesienią zawsze myślę o latach
Tak starych jak te kamienice
Jesienią wychodzę z tobą na spacer
Przez pełne kasztanów ulice

I patrzę w twe oczy zmęczone jak moje
To kocham to miasto zmęczone jak ja
Gdzie Hitler i Stalin zrobili, co swoje
Gdzie wiosna spaliną oddycha
// Skrypt do gromadzenia statystyk google - Google Universal Analytics